endorfiki

Endorfiki to grafomańskie utwory rymowane (sentencje, wiersze, limeryki, itp.) powstałe w stanach euforycznych wywołanych nagłym wydzielaniem się endorfin w wyniku aktywności sportowej.

Burak zwyczajny

Na lekcjach biologii kładli mi do głowy:
„Burak jest pastewny, cukrowy, ćwikłowy”.
Lecz dziś dokonałem odkrycia nie lada,
W kolejce spotkałem buraka co gada.

Z wyglądu okrągły i taki niewielki,
Na czole z wściekłości od potu kropelki,
I jak u buraka, twarz krwiście czerwona,
By więcej nie gadać - miał wygląd bufona.

— Pan chyba tu nie stał - (gdzieś tekst ten słyszałem),
— Szanowny mój panie, chyba jednak stałem.
Lecz jeśli pan wszakże jakąś krzywdę czuje,
To przodem zapraszam, pan się nie krępuje.

I tak oto burak z licem troglodyty,
Uprzejmością został z pantałyku zbity,
Bo gdy z chamstwem idziesz na zwarcie jak z bykiem,
To walcz z nim uśmiechem - podkreślić wężykiem!

Zmysłowe pieszczoty Bałtyku

Dotyk piasku, szum morza, pieszczą zmysły nienachalnie,
Podczas gdy powonienie jest gwałcone wciąż brutalnie,
Bo nie ma nad morzem nic bardziej urzekającego,
Nad portową woń ryb i oleju napędowego,
A w południe na plaży do łez szczerych wszystkich wzrusza,
Zapach tłustego, spoconego, z browarem Janusza,
I by odetchnąć - na wydm stromych wejdziesz wyżyny,
Szczelnym całunem cię spowije aromat uryny,
Więc by zapobiec tej zbrodni nad biednym powonieniem,
Z daleka od ludzi - w książkach - znajdź dla nosa schronienie.

Bujdy na resorach

Jak z nadmorskiego ruszyliśmy Ostrowa,
To żona zaczęła się robić nerwowa,
Zaraz za podjazdem do Jastrzębiej Góry,
Przeklinać zaczęła całkiem bez cenzury,
Następnie na drodze do Władysławowa,
Boleć ją zaczęły paluszek i głowa,
I nie przyniosły ulgi nawet Chałupy,
Gdzie nagle do głowy dołączył ból pupy,
A gdy rogatki mijaliśmy w Kuźnicy,
Znać dały o sobie objawy nerwicy,
Kolejna na trasie była już Jastarnia,
Gdzie końca dobiegła małżonki męczarnia,
A cała historia jest z palca wyssana,
Bo wycieczka, choć długa, była udana!