Czułość

Tyś mi powietrzem, bez Ciebie się duszę,
A świat tęczowych nabiera barw z Tobą,
Małżonko kochana, serca królowo…
Kwitnąca miłość tak pełna jest wzruszeń.

Lecz kiedy uczucie obrośnie już kurzem,
I bardziej niż sercem, przeżywasz je głową,
To miłość, co wczoraj pachniała różowo,
Dziś prozą nie wierszem pisze scenariusze.

I kiedy serce moje gorące jak płomień,
A od namiętnych myśli głowa mi pęka,
By je w miłosny wiersz ubrać już świerzbi ręka,

To pomyślałem sobie, do żony zadzwonię,
Lecz gdy tą poezją zwróciłem się do niej,
Ona słodko rzekła:
            Kartofle weź kup. I chleba pół bochenka.

Rusałka

Gdy od życia swojego zapragnął ucieczki,
Od życia bez miłości, bo już dosyć go miał,
To ze smutku utopić się w wodach chciał rzeczki,
I gdy w nurt się zanurzał, to witając go łkał.

A gdy woda bezduszna zalała usteczka,
Jak noc zimna i czarna, otuliła go toń,
To w objęcia swe wzięła rusałka-dzieweczka
Ciało chłopca, by ze swoją móc spleść jego dłoń.

I na widok jej twarzy, tak pięknej jak we śnie,
Wnet zabiło uczuciem serce chłopca przy dnie,
Lecz zabrakło mu siły by walczyć z żywiołem.

Teraz chłopiec z rusałką na dnie rzeczki społem,
W wodorostach splątani się tulą do siebie,
A muł rzeczką niesiony zgniłe ciała grzebie.

Kajaczek

Dość mam książeczek, gazetek, leżaczków,
Znudziła mnie nawet rowerem jazda,
Na łono natury mnie zabierz w kajaczku!
         … więc płynę tak z żoną po rzece Wda.

I snuje, i wije, i kręci się rzeczka,
Przez pola, przez łąki a nawet przez las,
I końca się zdaje nie mieć wycieczka,
         … w kajaczku z żoną na rzece Wda.

Ona szczęśliwa, w kajaczku się śmieje,
A mnie na oczy pot ciurkiem się leje.
Ją słońca promyki liżą po czole,
A ja wciąż muszę wiosłować z mozołem.

I na dłoni teraz odciski mam dwa,
         ... po spływie kajaczkiem po rzece Wda.

Łza

Gdy nie mógł zapomnieć o pewnej dziewczynie,
Co niezmiernie była jego sercu miła,
Skończyła do życia mu się chęć i siła,
Więc poprawił węzeł przy pętli na linie.

I stojąc na krześle przy samej futrynie,
Na wspomnienie miłości co się skończyła,
Na chłopca policzku się łza uroniła,
Gdy poprawił na szyi pętlę na linie.

Lecz tak na tym krześle chybotał się długo,
Aż przeszła mu rozpacz i pomyślał sobie:
Toż inną pokocham - co też ja robię?!

A kiedy miłości już szansę dał drugą,
Zobaczył jak krzesło spod nóg mu ucieka…
Po sinym policzku teraz łza ścieka.

Bardzo lubię święta, bardzo lubię święta, bardzo…

Matka drze się w kuchni - ojca uspokaja,
Córka bez smartfona stado much ma w nosie,
Syn uwalił krawat jedząc żur jak prosię,
A za politykę - ciotka wuja łaja.

Potraw różnorodność - jeśli lubisz jaja,
Stare, o ślub brata wypytują ciocie,
Wszystkim z zaskoczenia stryjek strzela focie,
Jeden przez drugiego - drze się cała zgraja.

Szlag już zdążył trafić cały mój stoicyzm,
Kiedy biedna głowa świąt "urokiem" brzęczy,
Więc przed całym światem chowam się w piwnicy,
I sam - w błogiej ciszy - nad sonetem ślęczę.

Zatem z tej piwnicy, chciałbym wszystkim życzyć,
By się radowali, miast - jak ja - tetryczeć…

O tupaniu nóżką

Przeokrutnie się Fonfi przejął,
Że chyba poeci rdzewieją,
No bo wciąż tylko ktoś ubolewa,
Że niby chciałby - lecz rady nie da.

A już najbardziej fakt ten przeżywał,
Że tu w sonetach, sonetów ubywa,
Przez co myśl w myślach taką wciąż mielił:
Co by tu zrobić, by zechcieć chcieli?

Więc zaraz w tonie na pozór miłym,
Nóżką jął tupać z całej swej siły,
I siedem sonetów zarządził - despota.

Teraz społeczność w kawiarni się miota,
Łącząc wysiłki we wspólnej niedoli,
A jego, nóżka od tupnięcia boli.