Matka drze się w kuchni – ojca uspokaja,
Córka bez smartfona stado much ma w nosie,
Syn uwalił krawat jedząc żur jak prosię,
A za politykę – ciotka wuja łaja.
Potraw różnorodność – jeśli lubisz jaja,
Stare, o ślub brata wypytują ciocie,
Wszystkim z zaskoczenia stryjek strzela focie,
Jeden przez drugiego – drze się cała zgraja.
Szlag już zdążył trafić cały mój stoicyzm,
Kiedy biedna głowa świąt „urokiem” brzęczy,
Więc przed całym światem chowam się w piwnicy,
I sam – w błogiej ciszy – nad sonetem ślęczę.
Zatem z tej piwnicy, chciałbym wszystkim życzyć,
By się radowali, miast – jak ja – tetryczeć…
