Gdy nie mógł zapomnieć o pewnej dziewczynie,
Co niezmiernie była jego sercu miła,
Skończyła do życia mu się chęć i siła,
Więc poprawił węzeł przy pętli na linie.
I stojąc na krześle przy samej futrynie,
Na wspomnienie miłości co się skończyła,
Na chłopca policzku się łza uroniła,
Gdy poprawił na szyi pętlę na linie.
Lecz tak na tym krześle chybotał się długo,
Aż przeszła mu rozpacz i pomyślał sobie:
Toż inną pokocham – co też ja robię?!
A kiedy miłości już szansę dał drugą,
Zobaczył jak krzesło spod nóg mu ucieka…
Po sinym policzku teraz łza ścieka.
