O tupaniu nóżką

Przeokrutnie się Fonfi przejął,
Że chyba poeci rdzewieją,
No bo wciąż tylko ktoś ubolewa,
Że niby chciałby – lecz rady nie da.

A już najbardziej fakt ten przeżywał,
Że tu w sonetach, sonetów ubywa,
Przez co myśl w myślach taką wciąż mielił:
Co by tu zrobić, by zechcieć chcieli?

Więc zaraz w tonie na pozór miłym,
Nóżką jął tupać z całej swej siły,
I siedem sonetów zarządził – despota.

Teraz społeczność w kawiarni się miota,
Łącząc wysiłki we wspólnej niedoli,
A jego, nóżka od tupnięcia boli.