Inba na Szucha
Szepnął raz Jaro Julce do ucha,
„Zrobiłabyś balet u siebie na Szucha”,
Na inbie tąpnęło,
Adriana gdzieś wcięło,
Już w całej Polsce jest zawierucha.
Endorfiki to grafomańskie utwory rymowane (sentencje, wiersze, limeryki, itp.) powstałe w stanach euforycznych wywołanych nagłym wydzielaniem się endorfin w wyniku aktywności sportowej.
Szepnął raz Jaro Julce do ucha,
„Zrobiłabyś balet u siebie na Szucha”,
Na inbie tąpnęło,
Adriana gdzieś wcięło,
Już w całej Polsce jest zawierucha.
Zmęczony chorobą i sportową prohibicją,
Pobiegłem dzisiaj sprawdzić co z moją kondycją,
Na szczęście zaraza w tym swoim cynizmie,
Szkód nie narobiła w moim organizmie.
Zaraza podła jakaś mnie bierze,
Aż ciężko noga kręci na rowerze,
Na szczęście Pati - niech ją ozłocą,
Srogimi dragami pospieszyła z pomocą,
Prochy dostałem, na ciepło podane,
W głowie i na „bajku” ostro pojechane.
Dziś panów na ścieżce mizerne cienie,
Lecz pań, dla odmiany, jest zatrzęsienie,
I mam obawy, że gender to nie baja,
Jak słota za oknem, to baby mają jaja.
Żeby nie było, przyznam się szczerze,
Pomysł podkradłem, lecz w dobrej wierze,
Bieganie na raty - koncepcja śmiała,
Ania na Stravie tak dzisiaj miała,
Muszę dziś odbyć rozmowę z rowerem,
Bo jechać z pracy mieliśmy spacerem,
Jednak w jesiennych słońca promieniach,
Zapomniał chyba o ustaleniach,
Przegonił mnie pędem po ścieżkach w mieście,
I z wolna stygnę zsiadłszy z niego wreszcie.
Zimno wszędzie, mroczno wszędzie,
Łańcuch dzwoni mi w napędzie,
Dzwonią zęby pod maseczką,
Głupi pomysł z tą wycieczką…
Bo najważniejsze jest przyjacielu,
Aby w treningach dążyć do celu,
I choć ambitny jestem zazwyczaj,
Dobiec do drzwi celem było dzisiaj.
Wieczorkiem, jak co dzień, żeby lepsze było spanko,
Postanowiłem wyskoczyć na szybciutkie bieganko,
Niestety w deszczyku naciągnęło się kolanko,
Lecz mam na to radkę - na wałeczku rolowanko.
Gdy całym dniem pulsuje mi głowa,
To ciężko ten stan jest ubrać w słowa,
Ostatkiem woli do wysiłku się zmuszam,
Zostawiam gdzieś myśli i biegiem wyruszam,
W mgłą przesyconą, chłodną ciemność wieczora,
Na moje katharsis przyszła właśnie pora!