Z ogonkiem
Przed dłuższym biegiem rozgrzać się trzeba,
Tak prawią ci co umieją biegać,
Więc biegnie tu dzisiaj nasza cała czwórka,
Ja gdzieś za synem, a za żoną córka.
Endorfiki to grafomańskie utwory rymowane (sentencje, wiersze, limeryki, itp.) powstałe w stanach euforycznych wywołanych nagłym wydzielaniem się endorfin w wyniku aktywności sportowej.
Przed dłuższym biegiem rozgrzać się trzeba,
Tak prawią ci co umieją biegać,
Więc biegnie tu dzisiaj nasza cała czwórka,
Ja gdzieś za synem, a za żoną córka.
Jebać Mateuszka i jebać Czarnka,
Przez nich nie ma co włożyć do garnka,
Jebać Jarosława i jebać Kaję Godek,
Co łapy pchają w nie swój zarodek,
Na koniec sztampowy ostatnio już wpis:
Konfederację jebać i jebać PIS!
Znienacka mnie czasem taka chęć nachodzi,
Żeby już w trasie być jak słońce wschodzi,
Zrywam się rano gdy za oknem ciemno jeszcze,
Jesiennego chłodu na plecach czuję dreszcze,
I tylko cisza po mieście razem ze mną kluczy,
A łańcuch jak kot szczęśliwy w nogach mruczy.
Miesiąc już cały do sportowych aktywności,
Rymy tu podrzucam ku Waszej radości,
Raz same do głowy wpadają nieproszone,
Czasem są mózgu gimnastyką wymęczone,
Więc żeby głowie było zawsze z górki,
Pijcie ze mną kompot za szare komórki.
Trafia się czasem taki dzień znienacka,
Otworzysz oczy - pod górę wspinaczka,
Woda za mokra, cukier za słodki,
Na każdym kroku pod nogami schodki,
Więc wsiadasz na rower, łapiesz baranka,
I z tyłu zostawiasz troski poranka!
Chciałbym, żeby mojej jazdy na rowerze,
Nie liczyły żadne, złośliwe czasomierze,
Zawsze jak tylko na rower bym wsiadał,
Każdy zegar natychmiast w miejscu by stawał,
I ruszałby świat tuż po powrocie do domu,
A rowerowe wycieczki nie wadziłyby nikomu.
Ciepło, ślisko i przyjemnie…
Już kosmate myśli pewnie,
Eh świntuchy, no nie wierzę,
Ja tu piszę o rowerze!
Z każdej dziury, z każdej nory,
Patrzą na mnie nocne stwory,
Gęsta mgła się nisko ściele,
Jęknął dzwon gdzieś na kościele,
W mroku sapie coś oddechem,
Dziecka płacz się niesie echem,
A to wszystko złuda chora,
Halloween nadeszła pora!
Tym razem krótko i na temat będzie,
Gdy Ministerstwo Prawdy karmi nas orędziem,
Pójdziemy na spacer, nie będziemy się użalać,
Zakrzyknie suweren: Zapraszam, wypierdalać!
Skończyła córka lekcje w komputerze,
„Zabierz mnie tato gdzieś na rowerze”,
Dziarsko wjeżdżamy w jesieni kolory,
Sercem chłoniemy urok fauny i flory,
Wiewiórki, sarenki, zajączki, nawet lis,
Tylko wiatr cicho szepce: „Jebać PIS”