fonfi

(Po)twarze Dobrej Zmiany: Jacek Kurski

Nie każdy pamięta, że Jarosław ma pieska,
Dziś ten bulterier na Woronicza mieszka,
Skąd łapkę wyciąga po kolejne miliardy,
Kreując chciwości całkiem nowe standardy,

Lecz korzenie ma w Gdańsku - jak Donald zupełnie,
Którego Wehrmachtem oczerniał bezczelnie,
Tam w politykę Jacek bawił się już w czasie,
Gdy ja za warkocze ciągnąłem w szkole Basię,

Burzliwą karierę robił wtedy pan Jacenty,
Bo partyjną przynależność zmieniał jak najęty,
Wychowanie odebrał też w wierze rzetelne,
Stąd nie jeden, a dwa ma śluby kościelne,

Ten pupilek Prezesa tak już obrósł w piórka,
Że nawet prezydent nie pozbawił go biurka,
I tak ten piesek wciąż żyje w dobrobycie,
Lecz to my, szaraczki, mamy pieskie życie.

Prezydenckie schorzenia

Po wielomiesięcznym braku obecności,
Adrian, pan prezydent, w mediach znów zagościł,
I niestety nie da się nie zauważyć,
Że chyba wymaga opieki lekarzy.

Najpierw okulista powinien go zbadać,
Bo wydaje mi się, że mu wzrok wysiada,
I na statystyki całkiem będąc ślepym,
Że jest już bezpiecznie, opowiada bzdety.

Mógłby się też wybrać do laryngolożki,
By na wadę słuchu dostać jakieś proszki,
Bo choć niby słucha - to jednak nie słyszy,
Jak tu gospodarka ledwie w kraju dyszy.

I postawę zbadać mógłby sobie kiedyś,
Na wizycie u lekarza ortopedy,
Bo na plecach w krzyżu, to nie stan zapalny,
Ale kręgosłupa zanik jest totalny.