Koń w galopie, but w roztopie!
Kiedy córka rumaka dosiada,
Mnie wcale się lenić nie wypada,
Gdy ona z koniem biegnie w galopie,
Ja biegnę buta moczyć w roztopie.
Endorfiki to grafomańskie utwory rymowane (sentencje, wiersze, limeryki, itp.) powstałe w stanach euforycznych wywołanych nagłym wydzielaniem się endorfin w wyniku aktywności sportowej.
Kiedy córka rumaka dosiada,
Mnie wcale się lenić nie wypada,
Gdy ona z koniem biegnie w galopie,
Ja biegnę buta moczyć w roztopie.
Bo to sztuka jest nie lada,
Kiedy gęsta mgła opada,
By niezręcznej nie mieć wpadki,
I nie trafić w drzwi sąsiadki.
Myślał, że jak poćwiczy z trenerem granie,
To z ojcem wygraną z palcem w nosie dostanie,
I choć przyznać muszę, że gra wymagająca,
A wynik nie był pewny do samego jej końca,
To syna zagrywki ojciec przejrzał na wskroś,
I Stanisław dostał - ale prztyczka w nos!
Stoi w salonie rower szosowy,
Czarny, błyszczący - bo prawie nowy!
Zęby jak rekin - mówię ci bracie,
Pięćdziesiąt z przodu jest ich na blacie!
Łańcuch napięty ma jak jądra byka,
W piaście zapadkami już groźnie cyka,
Przypięty za koło do trenażera,
Tak czeka cierpliwie na pasażera.
Podchodzę do niego odważnym krokiem,
W obydwu pedałach zapinam bloki,
W słuchawkach już muza gra mi w stereo,
Chwytam baranka - czas zacząć rodeo!
Kiedy byłem mały - pamiętam doskonale,
Że w kwestii kariery nie wahałem się wcale,
I na pytanie co będę w życiu robić,
Taka sama zawsze padała odpowiedź:
Ja prosę pani, kiedyś będę lotnikiem!
…30 lat później zostałem chomikiem…
Rozochocony tym wczorajszym truchtaniem,
Stwierdziłem, że dzisiaj też „wchodzę” w bieganie,
Bo mimo, że wszystko mnie boli koszmarnie,
To zastrzyk energii refunduje męczarnię!
— A co ty zakładasz?! To buty do biegania?!
— A żebyś wiedział! Rusz tyłek i bez gadania!
Węgierski scenariusz już się u nas ziszcza,
A z mediów niedługo mogą zostać zgliszcza,
I jeden z tego wniosek płynie ponury,
Że my już żyjemy w państwie dyktatury…
Słoneczko dziś świeci niemalże jak w lato,
Więc my - niczym David z Pamelą cycatą,
Pomimo, że miejscami lód niebezpieczny,
Dziarsko wyruszamy na Patrol Stołeczny!
I tak jak oni wciąż po piasku biegają,
Nam ziarnka piasku pod kołami znikają.
Wyrabia się w „skłosza” ten szczeniak pyskaty,
Raz za razem, bez serca, spuszcza mi baty.
Dwa do jednego - to rozgrywek jest suma,
Nic tak nie boli jak urażona duma…