Harce z klimatem
W porzekadle stoi, że „w marcu jak w garncu”,
Więc ja nie rozumiem tych lutego harców,
Gdzie z samego rana mróz i szron na trawie,
A w południe ludzie w krótkim są rękawie.
W porzekadle stoi, że „w marcu jak w garncu”,
Więc ja nie rozumiem tych lutego harców,
Gdzie z samego rana mróz i szron na trawie,
A w południe ludzie w krótkim są rękawie.
Ministrów od chorób kolejne konferencje,
Każą nam podważać (nie)rządu kompetencje,
Bo przyłbice i chusty co w piątek działają,
Już dnia następnego skuteczności nie mają,
I tak bez podania nam faktów naukowych,
Dostosować się mamy do restrykcji nowych.
Jak do tego doszło, że chłop z fest rezonem,
Siebie - po szatańsku - nazwał Abaddonem,
Po przejażdżce wspólnej, rzec Wam mogę tylko,
Że gość mega spoko - ten Abaddon Lincoln.
Gdy w wiosennym słońcu śnieżek biały znika,
„Pieskie przebiśniegi” kwitną na trawnikach,
Szok przeżywa wtedy moje powonienie,
Powodując torsje i oczu łzawienie…
Kiedy córka rumaka dosiada,
Mnie wcale się lenić nie wypada,
Gdy ona z koniem biegnie w galopie,
Ja biegnę buta moczyć w roztopie.
Bo to sztuka jest nie lada,
Kiedy gęsta mgła opada,
By niezręcznej nie mieć wpadki,
I nie trafić w drzwi sąsiadki.
Myślał, że jak poćwiczy z trenerem granie,
To z ojcem wygraną z palcem w nosie dostanie,
I choć przyznać muszę, że gra wymagająca,
A wynik nie był pewny do samego jej końca,
To syna zagrywki ojciec przejrzał na wskroś,
I Stanisław dostał - ale prztyczka w nos!
Stoi w salonie rower szosowy,
Czarny, błyszczący - bo prawie nowy!
Zęby jak rekin - mówię ci bracie,
Pięćdziesiąt z przodu jest ich na blacie!
Łańcuch napięty ma jak jądra byka,
W piaście zapadkami już groźnie cyka,
Przypięty za koło do trenażera,
Tak czeka cierpliwie na pasażera.
Podchodzę do niego odważnym krokiem,
W obydwu pedałach zapinam bloki,
W słuchawkach już muza gra mi w stereo,
Chwytam baranka - czas zacząć rodeo!
Kiedy byłem mały - pamiętam doskonale,
Że w kwestii kariery nie wahałem się wcale,
I na pytanie co będę w życiu robić,
Taka sama zawsze padała odpowiedź:
Ja prosę pani, kiedyś będę lotnikiem!
…30 lat później zostałem chomikiem…
Rozochocony tym wczorajszym truchtaniem,
Stwierdziłem, że dzisiaj też „wchodzę” w bieganie,
Bo mimo, że wszystko mnie boli koszmarnie,
To zastrzyk energii refunduje męczarnię!