Kosmatek
Ciepło, ślisko i przyjemnie…
Już kosmate myśli pewnie,
Eh świntuchy, no nie wierzę,
Ja tu piszę o rowerze!
Ciepło, ślisko i przyjemnie…
Już kosmate myśli pewnie,
Eh świntuchy, no nie wierzę,
Ja tu piszę o rowerze!
Z każdej dziury, z każdej nory,
Patrzą na mnie nocne stwory,
Gęsta mgła się nisko ściele,
Jęknął dzwon gdzieś na kościele,
W mroku sapie coś oddechem,
Dziecka płacz się niesie echem,
A to wszystko złuda chora,
Halloween nadeszła pora!
Tym razem krótko i na temat będzie,
Gdy Ministerstwo Prawdy karmi nas orędziem,
Pójdziemy na spacer, nie będziemy się użalać,
Zakrzyknie suweren: Zapraszam, wypierdalać!
Skończyła córka lekcje w komputerze,
„Zabierz mnie tato gdzieś na rowerze”,
Dziarsko wjeżdżamy w jesieni kolory,
Sercem chłoniemy urok fauny i flory,
Wiewiórki, sarenki, zajączki, nawet lis,
Tylko wiatr cicho szepce: „Jebać PIS”
Szepnął raz Jaro Julce do ucha,
„Zrobiłabyś balet u siebie na Szucha”,
Na inbie tąpnęło,
Adriana gdzieś wcięło,
Już w całej Polsce jest zawierucha.
Zmęczony chorobą i sportową prohibicją,
Pobiegłem dzisiaj sprawdzić co z moją kondycją,
Na szczęście zaraza w tym swoim cynizmie,
Szkód nie narobiła w moim organizmie.
Zaraza podła jakaś mnie bierze,
Aż ciężko noga kręci na rowerze,
Na szczęście Pati - niech ją ozłocą,
Srogimi dragami pospieszyła z pomocą,
Prochy dostałem, na ciepło podane,
W głowie i na „bajku” ostro pojechane.
Dziś panów na ścieżce mizerne cienie,
Lecz pań, dla odmiany, jest zatrzęsienie,
I mam obawy, że gender to nie baja,
Jak słota za oknem, to baby mają jaja.
Żeby nie było, przyznam się szczerze,
Pomysł podkradłem, lecz w dobrej wierze,
Bieganie na raty - koncepcja śmiała,
Ania na Stravie tak dzisiaj miała,
Muszę dziś odbyć rozmowę z rowerem,
Bo jechać z pracy mieliśmy spacerem,
Jednak w jesiennych słońca promieniach,
Zapomniał chyba o ustaleniach,
Przegonił mnie pędem po ścieżkach w mieście,
I z wolna stygnę zsiadłszy z niego wreszcie.