Z kosiarką spędziwszy swe przedpołudnie,
Siadłem przy stole, ze zmęczenia siny,
Hejto włączyłem by przejrzeć nowiny.
Patrzę – a cóż to za rymy paskudne?!
Oczom nie wierzę – To jakieś są kpiny!
Że niby czterdziestka to popołudnie?!
Że ja skamieliną?! No wprost przecudnie!
Mnie, proszę Pana, brak nawet łysiny!
Od wysiłku wargę wysunąwszy dolną,
Nad ripostą dumam: ciętą, a swawolną.
Aż na policzkach dostałem wypieków!
Wymyślić mi pomóż, zaklinam cię Boże,
Kąśliwy wers taki, co w pięty pójść może…
Mam: Zetrzyj spod wąsów – nygusie – mleko!
