Tak sobie myślę, że ja się starzeję,
Bo ciężko ostatnio mi pozbyć się lenia,
Co w głowie się rozsiadł i wciąż się śmieje,
Z dręczących duszę wyrzutów sumienia.
I chociaż zmuszam się do myślenia,
Aż mi czupryna z wysiłku siwieje,
To przez pokusę nic nie robienia,
Mój zadek kanapę bez przerwy grzeje.
Więc rzekłem sobie tak dzisiaj rano:
Dosyć! Od teraz się biorę za siebie,
I znajdę energię, tę w sobie skrywaną!
Ale przez słotę i chmury na niebie,
Prysł cały zapał jak bańka mydlana,
Więc… znów na kanapie, się w kocyk zagrzebię.
