Melancholijnym smutkiem otępiony,
Swe lata liczę w domu przy kominku,
Rosnącą liczbą grobów odwiedzonych,
Oraz zmówionych “wiecznych odpoczynków”.
W tej bezlitośnie smutnej konstatacji,
Przeziera jednak optymizmu nuta,
Bo dałem radę – choć nie bez komplikacji,
Odwiedzić wszystkie groby… „z buta”.
