Jak dumni jesteśmy z tych naszych płodów
lirycznych. Licznych. Poklasku utopia…
Lecz w wersach i słowach, co smak mają miodu
jest kłamstwa parada. Prawdy atrofia…
Poetą się mienisz, a jesteś draniem!
Niech rymów piękno nikogo nie zwodzi.
Bo z nas – każdy jeden – niczym z nut kłamie,
A od krytyki – „licentią” się grodzi.
Ten Milijon podmiotów co nas wypełnia,
Kaganiec kontroli zerwać zupełnie
pragnie. By umizgiwać się. I wdzięczyć.
W najlepsze trwać musi ta maskarada,
Bo imperatyw to każdego barda
By swoje kompleksy – na scenie leczyć…
